piątek, 30 lipca 2010

   Kolejne moje hobby to litoterapia. Jestem już od dawna zauroczona kamykami. Kupiłam sobie niedawno książkę pt. „Uzdrawiająca moc kryształów. 150 kryształów i kamieni szlachetnych.” Autorstwa Cassandra Eason. Zwięźle opisuje własności uzdrawiające ciało i ducha.

O zainteresowaniach tarotem innym razem 
Po przekartkowaniu książki pierwsza w oko rzuciła mi się ta piękna ametystowa geoda. Długo będę składać na takową ślicznotkę.


Na razie mam tylko taką małą ametystową „szczotkę”


Według w/w książki:
Ametyst – według mitologii – uważany jest za kamień św. Walentego i wiernych kochanków. Po kryształach uznawany jest za kamień wszechuzdrawiający, jest pomocny przy uzależnieniach, łącznie z alkoholem i jedzeniem, a położony na wątrobie pomaga złagodzić dolegliwości w tych okolicach. Noszony podczas snu lub schowany pod poduszkę ametyst zapobiega bezsenności i koszmarom sennym. Uśmierza bóle głowy, znosi napięcie oczu i pomaga utrzymać równowagę cukru we krwi.
{według mnie:} Litoterapia dla mnie jest wspaniałym dodatkiem do medycyny akademickiej i nie wolno jej stosować ZAMIAST. Wspomaganie leczenia kamieniami pomaga również odprężyć się, aby leki zaordynowane przez lekarza lepiej działały. Ideałem byłaby harmonia ciała i duszy, ale to długa droga. Doktor Dieta, Doktor Spokój i Doktor Dobry Humor. [Jonathan Swift (1667 - 1745)] to najlepsi lekarze na świecie , tylko że bardzo często o nich zapominamy

0 myśli więcej:

Prześlij komentarz